czwartek, 9 października 2014

INFO!!

Bardzo ale to bardzo mi przykro ale rozdział pojawi się dopiero końcem przyszłego miesiąca...
Ktoś z znajomych robiąc mi na złość usunął mi wszystkie napisane do przodu rozdziały...
Tak więc przepraszam ze was zawiodłam ale widzimy się dopiero końcem listopada.. :(
Do zobaczenia :)

Przepraszam ale rozdział pojawi się dopiero za pewien czas. Nie będzie to szybko bo mam egzaminy, co wiąże się z nauką i problemy w życiu prywatnym :/
Naprawdę przepraszam w  wakacje napewno to nadrobię :)
do napisania :*

niedziela, 14 września 2014

,,...nienawiść, nic więcej..." - ROZDZIAŁ 5

Zobaczyłam tam kogoś kogo nie  miałam ochoty widzieć. Nigdy więcej w życiu.
Odsunęłam się od Justina i cofnęłam o krok.
- Veronica... jakże miło cię znowu widzieć. - rzuciła dziewczyna podchodząc krok bliżej. Justin podszedł do mnie i stanął za mną obejmując mnie jakbyśmy byli razem.
- Chciałabym powiedzieć to samo Rose, ale niestety wiesz że nie lubię mówić kłamstw.- odparłam wracając oczami. Kim jest Rose? Jest to dziewczyna której nienawidzę od pierwszego spotkania jakieś pięć lat temu. Mimo że ani ja, ani Ryan jej nie znosimy to i tak bywa w tym domu bardzo częstym gościem. Jest córką najlepszej przyjaciółki pani Butler. Nie znoszę jej dlatego że wszystko w niej jest takie sztuczne. Ma jasne blond włosy (wręcz identyczne jak lalka barbie), tonę make-up na tym co powinno być twarzą, ubiera się jak zdzira od czasów kiedy skończyła 12 lat. Do tego dochodzi jej skrzekliwy głos, który przyprawia o ból głowy.
- Czyżby nasza mała dziwna Veronica znalazła sobie chłopaka?- powiedziała patrząc to na mnie to na Justina - współczuję Ci że spędzasz z nią czas - dodała patrząc na chłopaka a później wyszła z balkonu uśmiechając się jak zdzira.
- Ugh.... Jak ja jej nie znoszę!- powiedziałam odwracają się do Jusa i przy okazji wyplątując się z jego ramion.
- Zawsze będą tacy ludzie. - rzucił chłopak posyłając mi uśmiech. Odwzajemniłam gest po czym weszła do mojego pokoju i odkładając słuchawki wyszłam na korytarz. Justina zrobił dokładnie to samo co ja i zamknął drzwi do pokoju. Zobaczyłam że drzwi do pokoju mojego przyjaciela są minimalnie uchylone. Podeszła i przybliżając się zauważyłam że brunele leży na łóżku słuchając muzyki przez słuchawki. W mojej głowie zrodził się plan zemsty. Jak na mnie to naprawdę banalny plan. Kiedyś plany zemsty planowaliśmy na każdym kto nam popadł. Były one dopracowane do perfekcji. Uśmiechnęłam się podłe i wchodząc do łazienki znalazłam wiadro do którego nalałam zimnej, bardzoooo zimnej wody. Zetknęła w stronę pokoju chłopaka i zobaczyłam że Justina stoi przyglądając się moim czynom. Oj dzie miał chłopak ubaw.-pomyślałam a diabelski uśmiech powiększył się na moich ustach.
Wzięłam wiadro i ruszyła do pokoju Ryana uważając żeby nie wylać zawartości pojemnika. Otworzyłam nogą drzwi i po chwili całą woda z trzymanego przeze mnie wiaderka była na chłopaku który jeszcze chwilę temu leżał spokojnie na łóżku. Usłyszałam głośny śmiech w progu i wiedziałam że Justin już wie czemu Ryan się ze mną przyjaźni. Odpowiedź jest prosta. Mamy identycznie zryte banie.
Zaczęłam się śmiać a kiedy usłyszałam że Ry się podnosi pobiegła na dół do cioci. Wbiegłam do kuchni i jak gdyby nigdy nic wzięłam sobie soku z lodówki. Zaraz za mną w kuchni pojawili się chłopaki. Brunet już miał coś mówić ale przerwała mu jego rodzicielka.
- Ryan!!!! Teraz posprzątałam w domu a ty zostawiasz mokre ślady na podłodze! W tym momencie masz iść się przebrać i powycierać podłogi tak żeby nie było śladu po wodzie. - powiedziała kobieta patrząc na syna karcącym wzrokiem. Blondyn chichotał pod nosem. W sumie robiłam to samo. Kiedy chłopak wyszedł z pomieszczenia dostałam wiadomość. Kiedy ruszyła żeby sprawdzić telefon leżący na szafce koło Justina poślizgnęłam się na mokrej podłodze i gdyby nie czyjeś ramiona miałabym bliskie spotkanie z podłogą. Osoba która mnie złapała pomogła mi stanąć na nogach. Odwróciłam się twarzą do chłopaka który nadal trzymał ręce na mojej tali. Popatrzyłam w jego oczy i chciałam podziękować za uchronienie mnie przed upadkiem, ale nagle zapomniałam co chciałam powiedzieć. Zabrzmi to banalnie ale po prostu zatraciłam się w jego czekoladowych tęczówkach. Staliśmy tak wpatrzeni w siebie dopóki ktoś nie wszedł gwałtownie do kuchni. Odsunęliśmy się od siebie w jednej chwili, posłałam chłopakowi uśmiech i rzuciłam krótkie "dziękuje" po czym biorąc komórkę do ręki pobiegłam do pokoju. Kiedy byłam już w pomieszczeniu zamknęła drzwi na klucz i położyłam się na łóżku. Miałam mętlik w głowie i musiałam to wszystko jakoś ogarnąć zanim zrobi się z tego wszystkiego jeszcze większy burdel...
___________________________________________________________
Witam :)
Po pierwsze to bardzo ale to BARDZO przepraszam za to że tak długo nie było rozdziału ale miałam problem i nie mogłam się zalogować na konto. Po drugie BARDZO PRZEPRASZAM ŻE TAKI KRÓTKI...
Jak widzicie coś zaczyna się dziać pomiędzy Justina a Ronnie. Nie spodziewajcie się że za parę rozdziałów będą razem ponieważ ją lubię komplikować pewne rzeczy.
Przepraszam za błędy jeżeli takowe występują ale pisałam to z komórki gdyż mój komputer uległ uszkodzeniu systemu.
To teraz tak z innej beczki :)
Muszę się pochwalić :)
W ta niedzielę (tj. 7 września) byłam na zawodach Red Bull 111 Megawatt w Bełchatowie. Zawody były naprawdę super i była to chyba moja jedyna odskocznia od codziennych problemów...
Od razu informuje że rozdziały będą się pojawiały rzadko bo pisze je wtedy gdy mam czas a z racji ostatniej klasy gimnazjum i do tego problemów prywatnych mam go naprawdę mało... Będę starała się napisać jeszcze parę rozdziałów do przodu żeby mieć na zapas więc zobaczmy. Trochę się rozpisałam.. Trudno :)
Zostawiam was z rozdziałem i czekam na jakieś opinię w komentarzach :)

czwartek, 10 lipca 2014

,,... ma dosyć życia w blasku fleszy..." - ROZDZIAŁ 4

Zamknęłam oczy wsłuchując się w piosenkę która leciała, a mianowicie "She don't like the light" znowu zastanawiałam się o co w niej chodzi. Po skończeniu kariery Justina wiele osób mówiło ze ta piosenka jest właśnie o tym ze ma dosyć życia w blasku fleszy. A według mnie jest ona o dziewczynie z którą wtedy był w związku. Nie chciała ujawniać światu ich związku, wolała pozostać w ukryciu. To był właśnie powód przez który zerwali... oczywiście to ja tak myślę. A jaka była prawda? To wiedza tylko oni, a raczej ON. Z rozmyślań wyrwało mnie wyjecie papierosa z pomiędzy palców. - Nie pal. - usłyszałam zachrypnięty głos, kiedy chłopak wyjął słuchawki z moich uszu. Spojrzałam w bok i dostrzegłam siedzącego obok mnie blondyna. Kiedyś cieszyłabym się jak głupia że w ogóle mogę go zobaczyć, ale teraz ? Teraz mam chęć po prostu zapytać dlaczego odszedł i po otrzymaniu odpowiedzi odejść. Pokręciłam głową i wystawiłam rękę.- Oddaj to - powiedziałam patrząc na niego. On tylko zgasił papierosa w popielniczce i biorąc leżąca na ziemi paczkę położył na parapecie. Z słuchawek słychać było piosenkę nad którą niedawno się zastanawiałam. Kiedy to usłyszał zaczął nucić jej tekst. Przyglądając mu się zauważyłam łzy wzbierające się w jego oczach. Kiedy piosenka się skończyła pozwolił spłynąć kilku łzą po jego policzku. W tym momencie chciałabym wiedzieć co spowodowało pojawienie się tych łez. Podniosłam dłoń i delikatnie starłam łzy z jego policzka. - Co się stało? - zapytałam dalej przypatrując się chłopakowi. Ten w odpowiedzi wzruszył tylko ramionami. "Jak nie tak to inaczej" - pomyślałam i odwróciłam się tak ze siedziałam na wprost niego. - Dlaczego? - zadałam pytanie które męczyło mnie od przeklętych 3 lat. Justin słysząc to pytanie spojrzał na mnie i po chwili skierował wzrok na mój nadgarstek gdzie był tatuaż.- Szczerze? - zapytał tak cicho ze prawie nie usłyszałam. - mimo ze kochałem o nadal kocham śpiewać i widzieć uśmiech na twarzach Beliebers to... to miałem już dosyć. Wszędzie gdzie bym nie poszedł byli paparazzi czekający na nowy temat do plotek. Wszystko co zrobiłem było krytykowane i traktowane jako " ustawka na poprawienie wizerunku". Wszyscy widzieli we mnie tylko chłopaka którego sława niszczyła i tylko czekali na mój upadek. - mówiąc to zdjął z mojego nadgarstka bransoletkę z napisem "Belieber". - to prawda gubiłem się w tym wszystkim i nie wiedziałem komu mogę ufać a komu nie. Coraz mniej miałem z tego radości. Na początku miały to być tylko wakacje-odpoczynek od tego wszystkiego. W tym czasie chciałem skupić się nad nową płytą, nad nowymi piosenkami, chciałem zmienić styl muzyki żeby ludzie przestali widzieć we mnie nastolatka z masą pieniędzy i sławą, chciałem żeby zobaczyli prawdziwego mnie. Na początku się udawało a później...- blondyn zaciął się chyba nie wiedząc jak to ująć w słowa, chwyciłam go za rękę żeby dać mu trochę wsparcia. Kiedy to poczuł przeniósł wzrok tak ze patrzył mi prosto w oczy.- ...a później wyszedł koniec. To nie miało być tak.- dokończył i wyswobadzając dłoń chciał odejść.- Wiesz o tym że wiele Beliebers długo wierzyło że to tylko żart i że tak naprawdę wrócisz z nową muzyką? Dla nas?- nawet nie wiem kiedy te słowa wydostały sie z moich ust, to było tak jakby same wyszły. Kiedy tylko usłyszał to co powiedziałam stanął w miejscu.- Przepraszam że was zawiodłem. Myślałem że jeżeli wrócę to nie będzie was ze mną. Myślałem że po moim zniknięciu mnie opuściłyście.- powiedział stając ze mną twarzą w twarz.  Przyglądając mu się zauważyłam to jak się zmienił. Nabrał mięśni, zmienił fryzurę, jego rysy twarzy się wyostrzyły. Po prostu dorósł. Zmienił się z nastolatka w dorosłego chłopaka. Podniosłam się i podeszłam od niego. Kiedy stanęłam z nim twarzą w twarz spuścił wzrok na swoje ręce. - Justin spójrz na mnie, proszę.- chłopak nie zareagował więc podniosłam jego twarz i patrząc mu w oczy powiedziałam.- Nie zawiodłeś nas. Każdy ma prawo do słabości, nawet TY. Te prawdziwe Beliebers zrozumiały twoją decyzje. To powienno się liczyć.- skończyłam mówić i dalej patrzyłam w jego czeoladowe tęczówki. Chłopak po chwili przyciągnął mnie do siebie i mocno się we mine wtuił. - Dziekuję. - usłyszałam jego szept, poczułam kilka mokrych kropelek na swoim ramieniu- Za to wszystko.- dodał przyciagając mnie mocniej do siebie. Oddałam uścisk i spojrzałam w stronę drzwi balkonowych. Zobaczyłam tam kogoś kogo nie miałam ochoty widzieć.


_______________________________________________________

Witam :) Dziekuję za te kilka komentarzy to wiele dla mnie znacz :)Zostawiam was z rozdziałem i mam nadzieje że się spodoba.Możecie zgadywać kogo zobaczyła Veronica :)Przepraszam jeżeli pojawiły się jakieś błedy :/Zostawiajcie komentarze. MOżecie napisać co wam się nie podaba albo czego jest za dużo, czego za mało. Pozdrawiam i do następnego.PS: Następny będzie chyba dopiero w sierpniu bo jestem na wakacjach :)

poniedziałek, 30 czerwca 2014

,, ...dziwie się że jeszcze go nie poznałaś... " - ROZDZIAŁ 3

Rozdział dedykuję Pusi :) 
Dziękuję za komentarz :)


- To nie obsesja . -powiedziałam i spojrzałam na niego z rozbawieniem - Nie jesteś w stanie togo zrozumieć bo nigdy nie byłeś Beliebers- powiedziałam po polsku przyglądając się moim tatuażom. Kiedy tylko to powiedziałam chłopak podszedł do kanapy, powiedział coś blondynowi na ucho i rzucił się na chłopaka który tam siedział cały czas się nam przyglądając.
- Zejdź ze mnie ćwoku! - krzyknął blondyn spychając Ryana na podłogę.
- Aaauuuaaaa...- wydukał Ry leżąc na ziemi- Ty kretynie co to miało być? - zawołał podnosząc się z podłogi.
- Było na mnie nie skakać - blondyn pokazał mu język. Zachowywali się jak małe dzieci. Obserwując ta sytuacje przygryzałam wargi żeby się nie zaśmiać.
- Zaraz cie uszkodzę! - zawołał brunet rzucając się znowu na chłopaka na kanapie. Dłużej już nie mogłam i zaczęłam się śmiać. Chłopcy chyba zapomnieli że ktoś oprócz nich jest w pokoju bo kiedy tylko usłyszeli mój śmiech podnieśli się jak na komendę w wojsku.
- Zachowujecie się jak dzieci. - powiedziałam kiedy już się uspokoiłam.
- Cicho bądź! - powiedział Ryan rzucając do mnie poduszka. Złapałam ja przed sama twarzą. - Ronie poznaj mojego przyjaciela. Chociaż... dziwie się że jeszcze go nie poznałaś... - zaśmiał się a ja przyjrzałam się dokładniej chłopakowi. Na obu rekach miał pełno tatuaży tworzących rękaw. W zgięciu lewej reki wytatuowane było oko i napis BELIEVE . Kiedy to zobaczyłam w mojej głowie pojawiło się jedno z wielu zdjęć które mam w telefonie..
- O kurwa.... - powiedziałam po polsku, z szeroko otwartymi oczami i rekami przy ustach.
- No właśnie moja droga. - powiedział mój przyjaciel siadając obok mnie. Chłopak który stał naprzeciwko mnie to ON. Przez te 3 lata prawie się nie zmienił. Miał tylko więcej tatuaży i inną fryzurę.
- Czy ja jestem ślepa czy jak? Przez tyle lat wpatrywałam się w jego plakaty i zdjęcia a teraz go nie poznałam, kurwa. -powiedziałam po polsku i przyłożyłam poduszkę do twarzy żeby zakryć tworzący się na mojej twarzy uśmiech. Chciało mi się śmiać z mojej głupoty.
- Co mówiłaś kochanie ? - zapytał Ryan nabijając się ze mnie .
- Znasz polski, kretynie - warknęłam po polsku dalej mając poduszkę przy twarzy. OMG ... właśnie uświadomiłam sobie ze ON przyglądał się nam od kiedy weszłam do tego pokoju... kurwa - Kurwa...nie na widzę cie - syknęłam w stronę przyjaciela i rzucając w niego poduszka wyszłam z jego pokoju.
Poszłam do siebie i zamknęłam drzwi na klucz. Najchętniej poszłabym spać, żeby go już nie spotkać ale jest dopiero 12 w południe. Podeszłam do mojego plecaka i wyciągając z niego komórkę i słuchawki wzięłam mój zeszyt i wyszłam na balkon. Siadając na ziemi załączyłam play listę i otwarłam zeszyt czytając go po raz setny od jego założenia.
Ten zeszyt zawiera w sobie moje opowiadania, imagine, historie przedstawiające spełnienie moich marzeń. Ogólnie było tu wszystko co tworzyło się w mojej głowie od kiedy zostałam Beliebers i po tym jak trasa została odwołana, w tym koncert w Polsce. Były tu scenariusze tego jak spotykam Justina, chyba wszystkie jakie tylko mogą istnieć ale tego co się wydarzyło nie było. Pisałam w nim po angielsku, na początku z pomocą słowników czy tłumaczy a później kiedy opanowałam język do perfekcji sama. Zawsze powtarzałam że kiedyś pokaże ten zeszyt Justinowi żeby mógł zobaczyć jak wiele rzeczy może powstać w umyśle Beliebers. Przeglądnęłam zeszyt i położyłam go na parapecie, po czym wróciłam do pokoju żeby wyciągnąć z plecaka paczkę fajek. Wracając na balkon siadłam w tym samym miejscu co wcześniej stawiając popielniczkę obok siebie. Odpalając go zaciągnęłam się dymem i wsłuchałam w muzykę lecącą w słuchawkach.


================================================================

Tak jak na początku rozdziału napisałam ten rozdział jest z dedykacją dla Pusi za miłe słowa w komentarzu :)
W wakacje mam trochę wyjazdów i rozdziały będą naprawdę rzadko się pojawiały. Przepraszam :(
Jeżeli piszesz z anonima to podpisz się ksywką lub nazwą z tt.
BFF- serio? daruj sb mój drogi bo zobaczymy przy następnym spotkaniu :P

Tak więc zostawiam was z tym wyżej.
Jeżeli się podoba to zostaw komentarz, jeżeli nie to napisz co mogę poprawić.
Do zobaczenia przy kolejnym :)