czwartek, 9 października 2014

INFO!!

Bardzo ale to bardzo mi przykro ale rozdział pojawi się dopiero końcem przyszłego miesiąca...
Ktoś z znajomych robiąc mi na złość usunął mi wszystkie napisane do przodu rozdziały...
Tak więc przepraszam ze was zawiodłam ale widzimy się dopiero końcem listopada.. :(
Do zobaczenia :)

Przepraszam ale rozdział pojawi się dopiero za pewien czas. Nie będzie to szybko bo mam egzaminy, co wiąże się z nauką i problemy w życiu prywatnym :/
Naprawdę przepraszam w  wakacje napewno to nadrobię :)
do napisania :*

niedziela, 14 września 2014

,,...nienawiść, nic więcej..." - ROZDZIAŁ 5

Zobaczyłam tam kogoś kogo nie  miałam ochoty widzieć. Nigdy więcej w życiu.
Odsunęłam się od Justina i cofnęłam o krok.
- Veronica... jakże miło cię znowu widzieć. - rzuciła dziewczyna podchodząc krok bliżej. Justin podszedł do mnie i stanął za mną obejmując mnie jakbyśmy byli razem.
- Chciałabym powiedzieć to samo Rose, ale niestety wiesz że nie lubię mówić kłamstw.- odparłam wracając oczami. Kim jest Rose? Jest to dziewczyna której nienawidzę od pierwszego spotkania jakieś pięć lat temu. Mimo że ani ja, ani Ryan jej nie znosimy to i tak bywa w tym domu bardzo częstym gościem. Jest córką najlepszej przyjaciółki pani Butler. Nie znoszę jej dlatego że wszystko w niej jest takie sztuczne. Ma jasne blond włosy (wręcz identyczne jak lalka barbie), tonę make-up na tym co powinno być twarzą, ubiera się jak zdzira od czasów kiedy skończyła 12 lat. Do tego dochodzi jej skrzekliwy głos, który przyprawia o ból głowy.
- Czyżby nasza mała dziwna Veronica znalazła sobie chłopaka?- powiedziała patrząc to na mnie to na Justina - współczuję Ci że spędzasz z nią czas - dodała patrząc na chłopaka a później wyszła z balkonu uśmiechając się jak zdzira.
- Ugh.... Jak ja jej nie znoszę!- powiedziałam odwracają się do Jusa i przy okazji wyplątując się z jego ramion.
- Zawsze będą tacy ludzie. - rzucił chłopak posyłając mi uśmiech. Odwzajemniłam gest po czym weszła do mojego pokoju i odkładając słuchawki wyszłam na korytarz. Justina zrobił dokładnie to samo co ja i zamknął drzwi do pokoju. Zobaczyłam że drzwi do pokoju mojego przyjaciela są minimalnie uchylone. Podeszła i przybliżając się zauważyłam że brunele leży na łóżku słuchając muzyki przez słuchawki. W mojej głowie zrodził się plan zemsty. Jak na mnie to naprawdę banalny plan. Kiedyś plany zemsty planowaliśmy na każdym kto nam popadł. Były one dopracowane do perfekcji. Uśmiechnęłam się podłe i wchodząc do łazienki znalazłam wiadro do którego nalałam zimnej, bardzoooo zimnej wody. Zetknęła w stronę pokoju chłopaka i zobaczyłam że Justina stoi przyglądając się moim czynom. Oj dzie miał chłopak ubaw.-pomyślałam a diabelski uśmiech powiększył się na moich ustach.
Wzięłam wiadro i ruszyła do pokoju Ryana uważając żeby nie wylać zawartości pojemnika. Otworzyłam nogą drzwi i po chwili całą woda z trzymanego przeze mnie wiaderka była na chłopaku który jeszcze chwilę temu leżał spokojnie na łóżku. Usłyszałam głośny śmiech w progu i wiedziałam że Justin już wie czemu Ryan się ze mną przyjaźni. Odpowiedź jest prosta. Mamy identycznie zryte banie.
Zaczęłam się śmiać a kiedy usłyszałam że Ry się podnosi pobiegła na dół do cioci. Wbiegłam do kuchni i jak gdyby nigdy nic wzięłam sobie soku z lodówki. Zaraz za mną w kuchni pojawili się chłopaki. Brunet już miał coś mówić ale przerwała mu jego rodzicielka.
- Ryan!!!! Teraz posprzątałam w domu a ty zostawiasz mokre ślady na podłodze! W tym momencie masz iść się przebrać i powycierać podłogi tak żeby nie było śladu po wodzie. - powiedziała kobieta patrząc na syna karcącym wzrokiem. Blondyn chichotał pod nosem. W sumie robiłam to samo. Kiedy chłopak wyszedł z pomieszczenia dostałam wiadomość. Kiedy ruszyła żeby sprawdzić telefon leżący na szafce koło Justina poślizgnęłam się na mokrej podłodze i gdyby nie czyjeś ramiona miałabym bliskie spotkanie z podłogą. Osoba która mnie złapała pomogła mi stanąć na nogach. Odwróciłam się twarzą do chłopaka który nadal trzymał ręce na mojej tali. Popatrzyłam w jego oczy i chciałam podziękować za uchronienie mnie przed upadkiem, ale nagle zapomniałam co chciałam powiedzieć. Zabrzmi to banalnie ale po prostu zatraciłam się w jego czekoladowych tęczówkach. Staliśmy tak wpatrzeni w siebie dopóki ktoś nie wszedł gwałtownie do kuchni. Odsunęliśmy się od siebie w jednej chwili, posłałam chłopakowi uśmiech i rzuciłam krótkie "dziękuje" po czym biorąc komórkę do ręki pobiegłam do pokoju. Kiedy byłam już w pomieszczeniu zamknęła drzwi na klucz i położyłam się na łóżku. Miałam mętlik w głowie i musiałam to wszystko jakoś ogarnąć zanim zrobi się z tego wszystkiego jeszcze większy burdel...
___________________________________________________________
Witam :)
Po pierwsze to bardzo ale to BARDZO przepraszam za to że tak długo nie było rozdziału ale miałam problem i nie mogłam się zalogować na konto. Po drugie BARDZO PRZEPRASZAM ŻE TAKI KRÓTKI...
Jak widzicie coś zaczyna się dziać pomiędzy Justina a Ronnie. Nie spodziewajcie się że za parę rozdziałów będą razem ponieważ ją lubię komplikować pewne rzeczy.
Przepraszam za błędy jeżeli takowe występują ale pisałam to z komórki gdyż mój komputer uległ uszkodzeniu systemu.
To teraz tak z innej beczki :)
Muszę się pochwalić :)
W ta niedzielę (tj. 7 września) byłam na zawodach Red Bull 111 Megawatt w Bełchatowie. Zawody były naprawdę super i była to chyba moja jedyna odskocznia od codziennych problemów...
Od razu informuje że rozdziały będą się pojawiały rzadko bo pisze je wtedy gdy mam czas a z racji ostatniej klasy gimnazjum i do tego problemów prywatnych mam go naprawdę mało... Będę starała się napisać jeszcze parę rozdziałów do przodu żeby mieć na zapas więc zobaczmy. Trochę się rozpisałam.. Trudno :)
Zostawiam was z rozdziałem i czekam na jakieś opinię w komentarzach :)

czwartek, 10 lipca 2014

,,... ma dosyć życia w blasku fleszy..." - ROZDZIAŁ 4

Zamknęłam oczy wsłuchując się w piosenkę która leciała, a mianowicie "She don't like the light" znowu zastanawiałam się o co w niej chodzi. Po skończeniu kariery Justina wiele osób mówiło ze ta piosenka jest właśnie o tym ze ma dosyć życia w blasku fleszy. A według mnie jest ona o dziewczynie z którą wtedy był w związku. Nie chciała ujawniać światu ich związku, wolała pozostać w ukryciu. To był właśnie powód przez który zerwali... oczywiście to ja tak myślę. A jaka była prawda? To wiedza tylko oni, a raczej ON. Z rozmyślań wyrwało mnie wyjecie papierosa z pomiędzy palców. - Nie pal. - usłyszałam zachrypnięty głos, kiedy chłopak wyjął słuchawki z moich uszu. Spojrzałam w bok i dostrzegłam siedzącego obok mnie blondyna. Kiedyś cieszyłabym się jak głupia że w ogóle mogę go zobaczyć, ale teraz ? Teraz mam chęć po prostu zapytać dlaczego odszedł i po otrzymaniu odpowiedzi odejść. Pokręciłam głową i wystawiłam rękę.- Oddaj to - powiedziałam patrząc na niego. On tylko zgasił papierosa w popielniczce i biorąc leżąca na ziemi paczkę położył na parapecie. Z słuchawek słychać było piosenkę nad którą niedawno się zastanawiałam. Kiedy to usłyszał zaczął nucić jej tekst. Przyglądając mu się zauważyłam łzy wzbierające się w jego oczach. Kiedy piosenka się skończyła pozwolił spłynąć kilku łzą po jego policzku. W tym momencie chciałabym wiedzieć co spowodowało pojawienie się tych łez. Podniosłam dłoń i delikatnie starłam łzy z jego policzka. - Co się stało? - zapytałam dalej przypatrując się chłopakowi. Ten w odpowiedzi wzruszył tylko ramionami. "Jak nie tak to inaczej" - pomyślałam i odwróciłam się tak ze siedziałam na wprost niego. - Dlaczego? - zadałam pytanie które męczyło mnie od przeklętych 3 lat. Justin słysząc to pytanie spojrzał na mnie i po chwili skierował wzrok na mój nadgarstek gdzie był tatuaż.- Szczerze? - zapytał tak cicho ze prawie nie usłyszałam. - mimo ze kochałem o nadal kocham śpiewać i widzieć uśmiech na twarzach Beliebers to... to miałem już dosyć. Wszędzie gdzie bym nie poszedł byli paparazzi czekający na nowy temat do plotek. Wszystko co zrobiłem było krytykowane i traktowane jako " ustawka na poprawienie wizerunku". Wszyscy widzieli we mnie tylko chłopaka którego sława niszczyła i tylko czekali na mój upadek. - mówiąc to zdjął z mojego nadgarstka bransoletkę z napisem "Belieber". - to prawda gubiłem się w tym wszystkim i nie wiedziałem komu mogę ufać a komu nie. Coraz mniej miałem z tego radości. Na początku miały to być tylko wakacje-odpoczynek od tego wszystkiego. W tym czasie chciałem skupić się nad nową płytą, nad nowymi piosenkami, chciałem zmienić styl muzyki żeby ludzie przestali widzieć we mnie nastolatka z masą pieniędzy i sławą, chciałem żeby zobaczyli prawdziwego mnie. Na początku się udawało a później...- blondyn zaciął się chyba nie wiedząc jak to ująć w słowa, chwyciłam go za rękę żeby dać mu trochę wsparcia. Kiedy to poczuł przeniósł wzrok tak ze patrzył mi prosto w oczy.- ...a później wyszedł koniec. To nie miało być tak.- dokończył i wyswobadzając dłoń chciał odejść.- Wiesz o tym że wiele Beliebers długo wierzyło że to tylko żart i że tak naprawdę wrócisz z nową muzyką? Dla nas?- nawet nie wiem kiedy te słowa wydostały sie z moich ust, to było tak jakby same wyszły. Kiedy tylko usłyszał to co powiedziałam stanął w miejscu.- Przepraszam że was zawiodłem. Myślałem że jeżeli wrócę to nie będzie was ze mną. Myślałem że po moim zniknięciu mnie opuściłyście.- powiedział stając ze mną twarzą w twarz.  Przyglądając mu się zauważyłam to jak się zmienił. Nabrał mięśni, zmienił fryzurę, jego rysy twarzy się wyostrzyły. Po prostu dorósł. Zmienił się z nastolatka w dorosłego chłopaka. Podniosłam się i podeszłam od niego. Kiedy stanęłam z nim twarzą w twarz spuścił wzrok na swoje ręce. - Justin spójrz na mnie, proszę.- chłopak nie zareagował więc podniosłam jego twarz i patrząc mu w oczy powiedziałam.- Nie zawiodłeś nas. Każdy ma prawo do słabości, nawet TY. Te prawdziwe Beliebers zrozumiały twoją decyzje. To powienno się liczyć.- skończyłam mówić i dalej patrzyłam w jego czeoladowe tęczówki. Chłopak po chwili przyciągnął mnie do siebie i mocno się we mine wtuił. - Dziekuję. - usłyszałam jego szept, poczułam kilka mokrych kropelek na swoim ramieniu- Za to wszystko.- dodał przyciagając mnie mocniej do siebie. Oddałam uścisk i spojrzałam w stronę drzwi balkonowych. Zobaczyłam tam kogoś kogo nie miałam ochoty widzieć.


_______________________________________________________

Witam :) Dziekuję za te kilka komentarzy to wiele dla mnie znacz :)Zostawiam was z rozdziałem i mam nadzieje że się spodoba.Możecie zgadywać kogo zobaczyła Veronica :)Przepraszam jeżeli pojawiły się jakieś błedy :/Zostawiajcie komentarze. MOżecie napisać co wam się nie podaba albo czego jest za dużo, czego za mało. Pozdrawiam i do następnego.PS: Następny będzie chyba dopiero w sierpniu bo jestem na wakacjach :)

poniedziałek, 30 czerwca 2014

,, ...dziwie się że jeszcze go nie poznałaś... " - ROZDZIAŁ 3

Rozdział dedykuję Pusi :) 
Dziękuję za komentarz :)


- To nie obsesja . -powiedziałam i spojrzałam na niego z rozbawieniem - Nie jesteś w stanie togo zrozumieć bo nigdy nie byłeś Beliebers- powiedziałam po polsku przyglądając się moim tatuażom. Kiedy tylko to powiedziałam chłopak podszedł do kanapy, powiedział coś blondynowi na ucho i rzucił się na chłopaka który tam siedział cały czas się nam przyglądając.
- Zejdź ze mnie ćwoku! - krzyknął blondyn spychając Ryana na podłogę.
- Aaauuuaaaa...- wydukał Ry leżąc na ziemi- Ty kretynie co to miało być? - zawołał podnosząc się z podłogi.
- Było na mnie nie skakać - blondyn pokazał mu język. Zachowywali się jak małe dzieci. Obserwując ta sytuacje przygryzałam wargi żeby się nie zaśmiać.
- Zaraz cie uszkodzę! - zawołał brunet rzucając się znowu na chłopaka na kanapie. Dłużej już nie mogłam i zaczęłam się śmiać. Chłopcy chyba zapomnieli że ktoś oprócz nich jest w pokoju bo kiedy tylko usłyszeli mój śmiech podnieśli się jak na komendę w wojsku.
- Zachowujecie się jak dzieci. - powiedziałam kiedy już się uspokoiłam.
- Cicho bądź! - powiedział Ryan rzucając do mnie poduszka. Złapałam ja przed sama twarzą. - Ronie poznaj mojego przyjaciela. Chociaż... dziwie się że jeszcze go nie poznałaś... - zaśmiał się a ja przyjrzałam się dokładniej chłopakowi. Na obu rekach miał pełno tatuaży tworzących rękaw. W zgięciu lewej reki wytatuowane było oko i napis BELIEVE . Kiedy to zobaczyłam w mojej głowie pojawiło się jedno z wielu zdjęć które mam w telefonie..
- O kurwa.... - powiedziałam po polsku, z szeroko otwartymi oczami i rekami przy ustach.
- No właśnie moja droga. - powiedział mój przyjaciel siadając obok mnie. Chłopak który stał naprzeciwko mnie to ON. Przez te 3 lata prawie się nie zmienił. Miał tylko więcej tatuaży i inną fryzurę.
- Czy ja jestem ślepa czy jak? Przez tyle lat wpatrywałam się w jego plakaty i zdjęcia a teraz go nie poznałam, kurwa. -powiedziałam po polsku i przyłożyłam poduszkę do twarzy żeby zakryć tworzący się na mojej twarzy uśmiech. Chciało mi się śmiać z mojej głupoty.
- Co mówiłaś kochanie ? - zapytał Ryan nabijając się ze mnie .
- Znasz polski, kretynie - warknęłam po polsku dalej mając poduszkę przy twarzy. OMG ... właśnie uświadomiłam sobie ze ON przyglądał się nam od kiedy weszłam do tego pokoju... kurwa - Kurwa...nie na widzę cie - syknęłam w stronę przyjaciela i rzucając w niego poduszka wyszłam z jego pokoju.
Poszłam do siebie i zamknęłam drzwi na klucz. Najchętniej poszłabym spać, żeby go już nie spotkać ale jest dopiero 12 w południe. Podeszłam do mojego plecaka i wyciągając z niego komórkę i słuchawki wzięłam mój zeszyt i wyszłam na balkon. Siadając na ziemi załączyłam play listę i otwarłam zeszyt czytając go po raz setny od jego założenia.
Ten zeszyt zawiera w sobie moje opowiadania, imagine, historie przedstawiające spełnienie moich marzeń. Ogólnie było tu wszystko co tworzyło się w mojej głowie od kiedy zostałam Beliebers i po tym jak trasa została odwołana, w tym koncert w Polsce. Były tu scenariusze tego jak spotykam Justina, chyba wszystkie jakie tylko mogą istnieć ale tego co się wydarzyło nie było. Pisałam w nim po angielsku, na początku z pomocą słowników czy tłumaczy a później kiedy opanowałam język do perfekcji sama. Zawsze powtarzałam że kiedyś pokaże ten zeszyt Justinowi żeby mógł zobaczyć jak wiele rzeczy może powstać w umyśle Beliebers. Przeglądnęłam zeszyt i położyłam go na parapecie, po czym wróciłam do pokoju żeby wyciągnąć z plecaka paczkę fajek. Wracając na balkon siadłam w tym samym miejscu co wcześniej stawiając popielniczkę obok siebie. Odpalając go zaciągnęłam się dymem i wsłuchałam w muzykę lecącą w słuchawkach.


================================================================

Tak jak na początku rozdziału napisałam ten rozdział jest z dedykacją dla Pusi za miłe słowa w komentarzu :)
W wakacje mam trochę wyjazdów i rozdziały będą naprawdę rzadko się pojawiały. Przepraszam :(
Jeżeli piszesz z anonima to podpisz się ksywką lub nazwą z tt.
BFF- serio? daruj sb mój drogi bo zobaczymy przy następnym spotkaniu :P

Tak więc zostawiam was z tym wyżej.
Jeżeli się podoba to zostaw komentarz, jeżeli nie to napisz co mogę poprawić.
Do zobaczenia przy kolejnym :)

sobota, 21 czerwca 2014

,,...później poznałem takiego jednego..." - ROZDZIAŁ 2

Chłopak kiwnął tylko głową i biorąc karton z sokiem poszedł na górę. Chwile później pani Butler oddała mi telefon.
- Nie wiesz gdzie poszedł mój syn? -zapytała
- Wziął sok i poszedł na górę. - powiedziałam chowając telefon do plecaka i zakładając go z powrotem na plecy.
- Chodź pokażę ci gdzie będziesz mieszkać w czasie twojego pobytu tutaj. I poproszę Ryana żeby pomógł ci z walizkami.
Ruszyłam za kobieta po schodach i weszłyśmy do pokoju. Był... fajny. Na ścianach był kolor fioletowy a dywan był czarny tak jak i meble. Miał dwie pary drzwi i balkon. Bardzo podobny do mojego pokoju w Polsce.
- Wow - powiedziałam stojąc na środku pokoju i przyglądając się wszystkiemu.
- Tak myślałam że ci się spodoba. Pamiętam że to zawsze były twoje ulubione kolory. - powiedziała ciocia uśmiechając się do mnie. - Chodź - dodała łapiąc mnie za rękę. Wyszłyśmy z mojego pokoju i weszłyśmy do jakiegoś innego. - Cześć chłopcy.- powiedziała ciocia do Ryana grającego z jakimś chłopakiem na konsoli. Kiedy tylko usłyszał swoja mamę zatrzymał grę odkładając pada. Uśmiechnęłam się do siebie bo w głowie pojawiła mi się scena  z teledysku do " One Time".
- Chciałaś coś mamo? - zapytał odwracając się w naszą stronę. Popatrzyłam na drugiego chłopaka i zauważyłam że przygląda się moim ręką. Miałam na nich pełno bransoletek z napisami "I♥ JB", "Belieber Forever", itp, i fioletową wstążkę na lewym nadgarstku. Nie zdjęłam ich od 4 lat.
- Może byś pomógł dziewczynie z walizkami, co? - powiedziała z uśmiechem wskazując na mnie. Ryan tak jakby dopiero mnie zauważył przeniósł na mnie wzrok przyglądając mi się uważnie. Popatrzyłam na jego nadgarstek i zobaczyłam tam niebieską bransoletkę z muliny z napisem "V+R=BFF" uśmiechnęłam się i przeniosłam wzrok na chłopaka. Popatrzył na mnie i patrząc w to samo miejsce co ja przed chwila spojrzał na mój nadgarstek gdzie była taka sama bransoletka. Gdy ją zobaczył uśmiechnął się i przyjrzał mi się uważnie.
- Ronie??? To ty?- zapytał będąc chyba w szoku.
- Brawo za spostrzegawczość Ryan, to się w tobie nie zmieniło.- zaśmiałam się - Aż tak bardzo się zmieniłam? - zapytałam z uśmiechem. Po chwili silne ramiona chłopaka owinęły się wokół mojej sylwetki. - Też się cieszę że cię widzę ale zaraz mnie udusisz. - powiedziałam ledwo łapiąc oddech.
- Jejku przepraszam po prostu się stęskniłem. - powiedział Ry puszczając mnie ze swoich objęć- Co do pytania to tak, strasznie się zmieniłaś. Nie widziałem cie 7 lat... mam prawo tak uważać. Nie poznałem cię, naprawdę - dodał przyglądając mi się po raz kolejny.
- Hmmm... wiesz zauważyłam już w kuchni. - powiedziałam z uśmiechem. - ale ty też się zmieniłeś. Od kiedy masz tatuaże? Zawsze mówiłeś że ci się nie podobają. - dodałam przypominając sobie jedną z naszych wielu rozmów.
- Bo tak było... ale później poznałem takiego jednego co mnie tym zaraził. - powiedział z uśmiechem - ale widzę że nie tylko ja zmieniłem co do tego zdanie. - dodał patrząc na mój lewy nadgarstek i fragment tuszu wystającego spod wstążki.
- ee... to może ja pójdę a wy sobie porozmawiacie? - usłyszeliśmy głos cioci. Zapomniałam że ona też tutaj jest. Hue-Hue.
- Jasne- powiedział brunet posyłając jej uśmiech. Po chwili usłyszałam jak drzwi się zamknęły, a ja rzuciłam się na łóżko chłopaka na co on tylko się zaśmiał.
- No to pokażesz mi ten swój tatuaż? - zapytał wracając do tematu sprzed paru chwil. Usiadłam na łóżku i odwiązałam wstążkę ukazując tatuaż - Skąd ja wiedziałem że to będzie miało związek z tą twoją obsesją? - zaśmiał się patrząc na większy napis, przez co dostał poduszką.



__________________________________________________________________
 Jeżeli ktoś to czyta to proszę o chociaż jeden, JEDEN komentarz.
żeby był następny rozdział proszę o przynajmniej 2 kom,

sobota, 14 czerwca 2014

,,Byłaś-to czas przeszły..."- ROZDZIAŁ 1

* oczami Ronie*

Obudziła mnie stewardessa informując że wylądowaliśmy. Podziękowałam jej uśmiechem po czym biorąc fioletowy plecak z podobiznami mojego idola wyszłam na świeże powietrze. Odebrałam walizki z taśmy i taksówką pojechałam do domu przyjaciół mamy gdzie spędzę całe wakacje. Lubiłam państwa Butler. Tak to rodzice Ryana Butlera - przyjaciela JB. Kiedyś byliśmy dla siebie jak rodzeństwo którego nigdy nie mieliśmy, spędzałam tutaj każde wakacje przez 11 lat mojego życia. Niestety to wszystko zmieniło się 7 lat temu, wraz ze śmiercią mojego ojca. Moja matka była tutaj kilka razy ale ja nie chciałam przyjeżdżać, zbyt dużo wspomnień które bolą. Teraz jestem tutaj prawdę mówiąc z przymusu. Zapłaciłam kierowcy taksówki i biorąc walizki wyszłam z pojazdu. Podeszłam pod drzwi i z lekkim wahaniem nacisnęłam dzwonek. Po chwili usłyszałam odgłos zbiegania po schodach. Kiedy drzwi się otwarły pojawił się chłopak, na oko kilka lat starszy ode mnie. Na rękach miał parę tatuaży i krótko ścięte włosy.
- yyy Mogę w czymś pomóc?- zapytał uważnie mi się przyglądając.
- Jest może pani Butler ? - zapytałam z głową spuszczoną w dół żeby nie patrzeć mu w oczy.
- Tak wejdź. - powiedział zapraszając mnie do środka - Mamoooo !! - zawołał. Po chwili na korytarzu ukazała się sylwetka kobiety. Pani Butler szła w naszym kierunku wycierając ręce w ścierkę. 
- Synku nie wrzeszcz tak. Ile masz lat? Pięć?-powiedziała kobieta patrząc na syna z rozbawieniem w oczach. Czyli to jest słynny Ryan Butler. Zmienił się... i to bardzo.
- Masz gościa - powiedział po czym zniknął na schodach.
- Dzień dobry ciociu.- powiedziałam uśmiechając się w jej kierunku.
- Veronica ?!?- zapytała zdziwiona- Czemu nie zadzwoniłaś że już przyleciałaś? Przyjechałabym po ciebie albo tego lenia wysłała.- powiedziała zamykając mnie w silnym uścisku.
- Nie chciałam robić kłopotu a poza tym naprawdę myślisz że mogłabym się zgubić w tym mieście?- zapytałam wydostając się z jej objęć. 
- Dobrze nie ważne. Chodź zostaw bagaż, a ja zrobię ci coś do jedzenia bo pewnie zgłodniałaś po locie. - uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie i pociągnęła do kuchni. Stanęłam przy blacie i obserwowałam ruchy kobiety. Chwile później w pomieszczeniu pojawił się chłopak który otworzył mi drzwi. Popatrzył na mnie wyciągając coś z szafki. W tym samym czasie z mojego plecaka usłyszałam moją ulubioną piosenkę oznajmiającą ze ktoś do mnie dzwoni. Zdjęłam plecak kładąc go na krześle i wyjęłam telefon spoglądając na wyświetlacz gdzie widniał napis " Mama". Odebrałam uśmiechając się.
- Tak dojechałam i jestem już u cioci w domu. - powiedziałam na samym początku bo to byłaby pierwsza rzecz o którą by spytała. rozmawiałam z nią chwilę, zapytała o lot, czy wszystko w porządku  i na sam koniec poprosiła żebym dala jej porozmawiać z panią Butler. Kiedy kobieta odebrała ode mnie komórkę wyszła zostawiając mnie w kuchni z chłopakiem, który cały czas spoglądał to na mnie to na mój plecak.
- To było Love Me ? - zapytał po chwili, przerywając cisze panującą wokół nas.
- Tak to pierwsza piosenka której tekstu nauczyłam się na pamięć - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Lubiłaś go? - zapytał patrząc na mój plecak gdzie było mnóstwo podobizn Justina i kilka cytatów z piosenek.
- Nigdy nie przestałam - odpowiedziałam patrząc zaciekawiona na chłopaka.
- Byłaś Belieber? - zapytał przenosząc na mnie wzrok. Przyglądał mi się tak jakby chciał coś ze mnie wyczytać.
- Byłaś-to czas przeszły. - powiedziałam bawiąc się palcami. - Ja nadal nią jestem. - dodałam po chwili patrząc na mój lewy nadgarstek gdzie zawiązana była fioletowa wstążka przykrywająca tatuaż(e).

Prolog

Justin w połowie przerwał trasę, decydując że to koniec. 
Nikt nie wiedział dlaczego podjął taką decyzję, 
a ci którzy wiedzieli - milczeli jak grób. 
Beliebers byli załamani.
 Na Twitterze pojawiało się mnóstwo akcji 
mających na celu powrót idola na scenę. 
Po paru miesiącach pamiętali o nim tylko nieliczni, a media dali spokój.
 Pamiętali o nim tylko True Beliebers tacy jak ONA.
Miała wtedy 15 lat, teraz po 3 latach wyjeżdża 
do starych przyjaciół jej matki. 
Ma tam odpocząć po wypadku i wrócić do "starej" siebie.




Czy jej się uda? 
To zależy tylko od niej i osób które tam spotka.

BOHATEROWIE


Justin Bieber (21 lat)- 
był światowej sławy piosenkarzem.
Zdecydował się na zakończenie tej części jego życia.
Chciał znowu żyć jak normalny nastolatek, chciał odżyć.
Chciał nadrobić te lata kiedy nie mógł zachowywać się tak,
jak chłopaki w jego wieku, bo na każdym kroku czekały na 
niego te "piekielne hieny".
Po tych 4 latach zaczyna żałować decyzji. 



Veronica Moon (19 lat)-
nastolatka która wiele przeszła.
Przez 13 lat co roku wakacje spędzała u przyjaciół rodziny.
Miała tam przyjaciela który był w stanie poświecić dla niej wszystko.
Przez jedno wydarzenie już nie wróciła.
Od tamtego czasu mieszkała z mamą. Znalazła nowych znajomych.
Niestety, nowi znajomi wplątali ja w kłopoty.


Ryan Butler (21 lat)-
najlepszy przyjaciel Justina.
Kiedyś miał przyjaciółkę ale nie widział jej 7 lat.
Wspierał go w każdych trudnych chwilach.
Od samego początku próbował wybić Justinowi decyzje o zakończeniu
kariery, wiedząc że będzie tego żałował po pewnym czasie.

Siemka :)

jeżeli to czytasz to znaczy że wszedłeś na mojego bloga :)
Witam wszystkich !
ostatnio siedząc w domu wpadłam na pomysł napisania opowiadania o Justinie.
Nie będzie to typowe opowiadanie z zakończeniem " żyli długo i szczęśliwie.