Zobaczyłam tam kogoś kogo nie miałam ochoty widzieć. Nigdy więcej w życiu.
Odsunęłam się od Justina i cofnęłam o krok.
- Veronica... jakże miło cię znowu widzieć. - rzuciła dziewczyna podchodząc krok bliżej. Justin podszedł do mnie i stanął za mną obejmując mnie jakbyśmy byli razem.
- Chciałabym powiedzieć to samo Rose, ale niestety wiesz że nie lubię mówić kłamstw.- odparłam wracając oczami. Kim jest Rose? Jest to dziewczyna której nienawidzę od pierwszego spotkania jakieś pięć lat temu. Mimo że ani ja, ani Ryan jej nie znosimy to i tak bywa w tym domu bardzo częstym gościem. Jest córką najlepszej przyjaciółki pani Butler. Nie znoszę jej dlatego że wszystko w niej jest takie sztuczne. Ma jasne blond włosy (wręcz identyczne jak lalka barbie), tonę make-up na tym co powinno być twarzą, ubiera się jak zdzira od czasów kiedy skończyła 12 lat. Do tego dochodzi jej skrzekliwy głos, który przyprawia o ból głowy.
- Czyżby nasza mała dziwna Veronica znalazła sobie chłopaka?- powiedziała patrząc to na mnie to na Justina - współczuję Ci że spędzasz z nią czas - dodała patrząc na chłopaka a później wyszła z balkonu uśmiechając się jak zdzira.
- Ugh.... Jak ja jej nie znoszę!- powiedziałam odwracają się do Jusa i przy okazji wyplątując się z jego ramion.
- Zawsze będą tacy ludzie. - rzucił chłopak posyłając mi uśmiech. Odwzajemniłam gest po czym weszła do mojego pokoju i odkładając słuchawki wyszłam na korytarz. Justina zrobił dokładnie to samo co ja i zamknął drzwi do pokoju. Zobaczyłam że drzwi do pokoju mojego przyjaciela są minimalnie uchylone. Podeszła i przybliżając się zauważyłam że brunele leży na łóżku słuchając muzyki przez słuchawki. W mojej głowie zrodził się plan zemsty. Jak na mnie to naprawdę banalny plan. Kiedyś plany zemsty planowaliśmy na każdym kto nam popadł. Były one dopracowane do perfekcji. Uśmiechnęłam się podłe i wchodząc do łazienki znalazłam wiadro do którego nalałam zimnej, bardzoooo zimnej wody. Zetknęła w stronę pokoju chłopaka i zobaczyłam że Justina stoi przyglądając się moim czynom. Oj będzie miał chłopak ubaw.-pomyślałam a diabelski uśmiech powiększył się na moich ustach.
Wzięłam wiadro i ruszyła do pokoju Ryana uważając żeby nie wylać zawartości pojemnika. Otworzyłam nogą drzwi i po chwili całą woda z trzymanego przeze mnie wiaderka była na chłopaku który jeszcze chwilę temu leżał spokojnie na łóżku. Usłyszałam głośny śmiech w progu i wiedziałam że Justin już wie czemu Ryan się ze mną przyjaźni. Odpowiedź jest prosta. Mamy identycznie zryte banie.
Zaczęłam się śmiać a kiedy usłyszałam że Ry się podnosi pobiegła na dół do cioci. Wbiegłam do kuchni i jak gdyby nigdy nic wzięłam sobie soku z lodówki. Zaraz za mną w kuchni pojawili się chłopaki. Brunet już miał coś mówić ale przerwała mu jego rodzicielka.
- Ryan!!!! Teraz posprzątałam w domu a ty zostawiasz mokre ślady na podłodze! W tym momencie masz iść się przebrać i powycierać podłogi tak żeby nie było śladu po wodzie. - powiedziała kobieta patrząc na syna karcącym wzrokiem. Blondyn chichotał pod nosem. W sumie robiłam to samo. Kiedy chłopak wyszedł z pomieszczenia dostałam wiadomość. Kiedy ruszyła żeby sprawdzić telefon leżący na szafce koło Justina poślizgnęłam się na mokrej podłodze i gdyby nie czyjeś ramiona miałabym bliskie spotkanie z podłogą. Osoba która mnie złapała pomogła mi stanąć na nogach. Odwróciłam się twarzą do chłopaka który nadal trzymał ręce na mojej tali. Popatrzyłam w jego oczy i chciałam podziękować za uchronienie mnie przed upadkiem, ale nagle zapomniałam co chciałam powiedzieć. Zabrzmi to banalnie ale po prostu zatraciłam się w jego czekoladowych tęczówkach. Staliśmy tak wpatrzeni w siebie dopóki ktoś nie wszedł gwałtownie do kuchni. Odsunęliśmy się od siebie w jednej chwili, posłałam chłopakowi uśmiech i rzuciłam krótkie "dziękuje" po czym biorąc komórkę do ręki pobiegłam do pokoju. Kiedy byłam już w pomieszczeniu zamknęła drzwi na klucz i położyłam się na łóżku. Miałam mętlik w głowie i musiałam to wszystko jakoś ogarnąć zanim zrobi się z tego wszystkiego jeszcze większy burdel...
___________________________________________________________
Witam :)
Po pierwsze to bardzo ale to BARDZO przepraszam za to że tak długo nie było rozdziału ale miałam problem i nie mogłam się zalogować na konto. Po drugie BARDZO PRZEPRASZAM ŻE TAKI KRÓTKI...
Jak widzicie coś zaczyna się dziać pomiędzy Justina a Ronnie. Nie spodziewajcie się że za parę rozdziałów będą razem ponieważ ją lubię komplikować pewne rzeczy.
Przepraszam za błędy jeżeli takowe występują ale pisałam to z komórki gdyż mój komputer uległ uszkodzeniu systemu.
To teraz tak z innej beczki :)
Muszę się pochwalić :)
W ta niedzielę (tj. 7 września) byłam na zawodach Red Bull 111 Megawatt w Bełchatowie. Zawody były naprawdę super i była to chyba moja jedyna odskocznia od codziennych problemów...
Od razu informuje że rozdziały będą się pojawiały rzadko bo pisze je wtedy gdy mam czas a z racji ostatniej klasy gimnazjum i do tego problemów prywatnych mam go naprawdę mało... Będę starała się napisać jeszcze parę rozdziałów do przodu żeby mieć na zapas więc zobaczmy. Trochę się rozpisałam.. Trudno :)
Zostawiam was z rozdziałem i czekam na jakieś opinię w komentarzach :)