sobota, 14 czerwca 2014

,,Byłaś-to czas przeszły..."- ROZDZIAŁ 1

* oczami Ronie*

Obudziła mnie stewardessa informując że wylądowaliśmy. Podziękowałam jej uśmiechem po czym biorąc fioletowy plecak z podobiznami mojego idola wyszłam na świeże powietrze. Odebrałam walizki z taśmy i taksówką pojechałam do domu przyjaciół mamy gdzie spędzę całe wakacje. Lubiłam państwa Butler. Tak to rodzice Ryana Butlera - przyjaciela JB. Kiedyś byliśmy dla siebie jak rodzeństwo którego nigdy nie mieliśmy, spędzałam tutaj każde wakacje przez 11 lat mojego życia. Niestety to wszystko zmieniło się 7 lat temu, wraz ze śmiercią mojego ojca. Moja matka była tutaj kilka razy ale ja nie chciałam przyjeżdżać, zbyt dużo wspomnień które bolą. Teraz jestem tutaj prawdę mówiąc z przymusu. Zapłaciłam kierowcy taksówki i biorąc walizki wyszłam z pojazdu. Podeszłam pod drzwi i z lekkim wahaniem nacisnęłam dzwonek. Po chwili usłyszałam odgłos zbiegania po schodach. Kiedy drzwi się otwarły pojawił się chłopak, na oko kilka lat starszy ode mnie. Na rękach miał parę tatuaży i krótko ścięte włosy.
- yyy Mogę w czymś pomóc?- zapytał uważnie mi się przyglądając.
- Jest może pani Butler ? - zapytałam z głową spuszczoną w dół żeby nie patrzeć mu w oczy.
- Tak wejdź. - powiedział zapraszając mnie do środka - Mamoooo !! - zawołał. Po chwili na korytarzu ukazała się sylwetka kobiety. Pani Butler szła w naszym kierunku wycierając ręce w ścierkę. 
- Synku nie wrzeszcz tak. Ile masz lat? Pięć?-powiedziała kobieta patrząc na syna z rozbawieniem w oczach. Czyli to jest słynny Ryan Butler. Zmienił się... i to bardzo.
- Masz gościa - powiedział po czym zniknął na schodach.
- Dzień dobry ciociu.- powiedziałam uśmiechając się w jej kierunku.
- Veronica ?!?- zapytała zdziwiona- Czemu nie zadzwoniłaś że już przyleciałaś? Przyjechałabym po ciebie albo tego lenia wysłała.- powiedziała zamykając mnie w silnym uścisku.
- Nie chciałam robić kłopotu a poza tym naprawdę myślisz że mogłabym się zgubić w tym mieście?- zapytałam wydostając się z jej objęć. 
- Dobrze nie ważne. Chodź zostaw bagaż, a ja zrobię ci coś do jedzenia bo pewnie zgłodniałaś po locie. - uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie i pociągnęła do kuchni. Stanęłam przy blacie i obserwowałam ruchy kobiety. Chwile później w pomieszczeniu pojawił się chłopak który otworzył mi drzwi. Popatrzył na mnie wyciągając coś z szafki. W tym samym czasie z mojego plecaka usłyszałam moją ulubioną piosenkę oznajmiającą ze ktoś do mnie dzwoni. Zdjęłam plecak kładąc go na krześle i wyjęłam telefon spoglądając na wyświetlacz gdzie widniał napis " Mama". Odebrałam uśmiechając się.
- Tak dojechałam i jestem już u cioci w domu. - powiedziałam na samym początku bo to byłaby pierwsza rzecz o którą by spytała. rozmawiałam z nią chwilę, zapytała o lot, czy wszystko w porządku  i na sam koniec poprosiła żebym dala jej porozmawiać z panią Butler. Kiedy kobieta odebrała ode mnie komórkę wyszła zostawiając mnie w kuchni z chłopakiem, który cały czas spoglądał to na mnie to na mój plecak.
- To było Love Me ? - zapytał po chwili, przerywając cisze panującą wokół nas.
- Tak to pierwsza piosenka której tekstu nauczyłam się na pamięć - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Lubiłaś go? - zapytał patrząc na mój plecak gdzie było mnóstwo podobizn Justina i kilka cytatów z piosenek.
- Nigdy nie przestałam - odpowiedziałam patrząc zaciekawiona na chłopaka.
- Byłaś Belieber? - zapytał przenosząc na mnie wzrok. Przyglądał mi się tak jakby chciał coś ze mnie wyczytać.
- Byłaś-to czas przeszły. - powiedziałam bawiąc się palcami. - Ja nadal nią jestem. - dodałam po chwili patrząc na mój lewy nadgarstek gdzie zawiązana była fioletowa wstążka przykrywająca tatuaż(e).

1 komentarz: